Wystawa: Logika lokalności

W Międzynarodowym Centrum Kultury w Krakowie do 26 mar­ca 2017 ro­ku trwa fan­ta­stycz­na wy­sta­wa za­ty­tu­ło­wa­na Logika lo­kal­no­ści. Miałam oka­zję zwie­dzić ją ty­dzień te­mu (i przy­pad­kiem tra­fić na dar­mo­wy dzień zwie­dza­nia, ha!), a z oka­zji Dnia Kobiet mój uko­cha­ny spre­zen­to­wał mi prze­cud­nej uro­dy ka­ta­log z tej­że wy­sta­wy. Ta not­ka za­tem to je­go za­słu­ga, bo mia­łam w pla­nach na­pi­sać ją wcze­śniej, ale do­szłam do wnio­sku, że cięż­ko pi­sać coś o wy­sta­wie nie wy­mie­nia­jąc au­to­rów po­szcze­gól­nych eks­po­na­tów (głu­pia Gabi nie zro­bi­ła zdjęć wszyst­kich ta­bli­czek). MCK za­ska­ku­je mnie ostat­nio bar­dzo po­zy­tyw­nie, bo to czwar­ta pod rząd świet­na wy­sta­wa na któ­rej by­łam, a dru­ga na któ­rej moż­na le­gal­nie fo­to­gra­fo­wać.

Jak gło­si pod­ty­tuł: nor­we­ski i pol­ski współ­cze­sny de­sign, do­ty­czy ona rze­czy użyt­ko­wych, choć są tam obiek­ty nie ma­ją­ce prak­tycz­ne­go za­sto­so­wa­nia. Stanowią one jed­nak mniej­szość. Ekspozycja dzie­li się na osiem czę­ści: Logika lo­kal­no­ści, de­frag­men­ta­cja or­na­men­tu, warsz­tat i me­to­da, for­my i re­in­ter­pre­ta­cja, de­sign od­po­wie­dzial­ny i slow de­sign, i wciąż na no­wo, w zgo­dzie z na­tu­rą oraz lo­kal­ne ele­men­ty.


Logika lo­kal­no­ści

Tę część naj­le­piej bę­dzie opi­sać cy­ta­tem z ka­ta­lo­gu, któ­ry gło­si iż: W dzi­siej­szym zglo­ba­li­zo­wa­nym świe­cie, mi­mo po­stę­pu­ją­cej uni­fi­ka­cji, wciąż istot­ne po­zo­sta­ją lo­kal­ne róż­ni­ce – od­mien­ne za­so­by na­tu­ral­ne i kul­tu­ro­we, swo­isty kra­jo­braz i spe­cy­ficz­ny kli­mat, miej­sco­wa oby­cza­jo­wość, a tak­że wła­ści­we da­ne­mu miej­scu tra­dy­cje i po­czu­cie toż­sa­mo­ści. Stąd część ta za­wie­ra­ła rze­czy ta­kie jak bu­ty i rącz­ki do kij­ków do upra­wia­nia nor­dic wal­king za­ty­tu­owa­ne Polish wal­king pro­jek­tu Agaty Kulik Pomorskiej i Pawła Pomorskiego.

http://activeandeco.com/images/rzeczy/ae_polishwalking6.jpg fot. Anna Plaszczyk
http://​ac​ti​ve​an​de​co​.com/​i​m​a​g​e​s​/​r​z​e​c​z​y​/​a​e​_​p​o​l​i​s​h​w​a​l​k​i​n​g​6​.​jpg
fot. Anna Plaszczyk

Defragmentacja or­na­men­tu

Na ko­lej­nym przy­stan­ku, za­ty­tu­ło­wa­nym de­frag­men­ta­cja or­na­men­tu, pre­zen­to­wa­no przed­mio­ty, któ­re zwią­za­ne by­ły z lo­kal­ną tra­dy­cją cha­rak­te­ry­stycz­ną de­ko­ra­cją. Owa de­ko­ra­cja na myśl przy­wo­ły­wać ma sko­ja­rze­nia zwią­za­ne z dzie­ciń­stwem i ma­łą oj­czy­zną.

Jednym z obiek­tów pre­zen­to­wa­nych w tej ka­te­go­rii by­ła lam­pa Story nor­we­skich pro­jek­tan­tek, Vibeke Skar i Idy Noemi. Wykonana zo­sta­ła z por­ce­la­ny i zdo­bio­na mo­ty­wem ró­ży Selbu, tak bar­dzo zna­mien­nej dla zdob­nic­twa nor­we­skie­go.

Story
Story

Kolejną rze­czą, któ­ra nie­zwy­kle mnie za­chwy­ci­ła, był ko­nik z so­do­we­go szkła, pro­jek­tu Marcina Korka. Zdobienia owe­go szkla­ne­go ko­ni­ka przy­wo­dzą na myśl pol­skie or­na­men­ty lu­do­we. Artysta wzo­ry te uzy­skał prze­sy­pu­jąc fry­ty szkla­ne przez sza­blo­ny.

Konik
Konik

Następnym nor­we­skim ak­cen­tem by­ły ha­fto­wa­ne kra­wa­ty. Projekt Bunadslips gru­py SPTZBRGN za­wie­ra pięć kra­wa­tów roz­wie­szo­nych na ma­kie­cie w kształ­cie Norwegii. Krawaty te na­wią­zu­ją do lu­do­wych stro­jów nor­we­skich, tzw. bu­nad, z któ­rych za­czerp­nię­te zo­sta­ły mo­ty­wy zdob­ni­cze. Zostały wy­ko­na­ne ręcz­nie z weł­ny nor­we­skich owiec spæl­sau.

20170305_143113
Bunadslips
20170305_143144
Bunadslips – de­tal

Kolejna ma­kie­ta, tym ra­zem w kształ­cie Polski, ozdo­bio­na zo­sta­ła ka­mion­ko­wy­mi ta­le­rza­mi. Seria Pasiaki pro­jek­tu Andrzeja Bero skła­da się ze wspo­mnia­nej ma­kie­ty oraz dzie­wię­ciu ręcz­nie wy­to­czo­nych na ko­le garn­car­skim ta­le­rzy. Owe ta­le­rze zdo­bio­ne są mo­ty­wem pa­sów na­wią­zu­ją­cych do wzo­rów lu­do­wych tka­nin. Mnie oso­bi­ście ko­ja­rzą się tak­że z trój­po­lów­ka­mi, bar­dzo po­wszech­ny­mi dla kra­jo­bra­zu Małopolski.

Pasiaki
Pasiaki

Warsztat i me­to­da

I w tym przy­pad­ku po­słu­żę się cy­ta­tem, któ­ry do­sko­na­le od­da­je to, co chcia­ła­bym na­pi­sać o ko­lej­nej czę­ści wy­sta­wy, za­ty­tu­ło­wa­nej warsz­tat i me­to­da:

(…) w re­ak­cji na glo­ba­li­za­cję, de­si­gne­rzy do­strze­ga­ją po­ten­cjał rze­mio­sła. Poznają taj­ni­ki sny­cer­ki, garn­car­stwa, wi­kli­niar­stwa, uczą się warsz­ta­tu sto­la­rza, przy­swa­ja­ją za­wi­ło­ści szy­deł­ko­wa­nia. Uczą się sza­cun­ku dla ma­te­ria­łu, po­zna­ją wła­ści­wo­ści su­row­ców, me­to­dy ich ob­rób­ki i na­by­wa­ją umie­jęt­no­ści wła­ści­we­go ich do­bo­ru do pro­jek­to­wa­nej for­my. To wszyst­ko in­spi­ru­je ich do zu­peł­nie no­wych i współ­cze­snych kre­acji.

Akurat w tej czę­ści wszyst­kie rze­czy bar­dzo mi się po­do­ba­ły i naj­chęt­niej na­pi­sa­ła­bym o każ­dej, ale ogra­ni­czę się (z bó­lem ser­ca) do czte­rech.

Pierwszym, któ­ry wpadł mi w oko, był stół Yak pro­jek­tu Jana Godlewskiego (i wca­le to nie mia­ło związ­ku z tym, że szu­kam pięk­ne­go sto­łu do miesz­ka­nia!). Zrobiony zo­stał z drew­na bu­ko­we­go. Artysta w swym pro­jek­cie na­wią­zał do lo­kal­nych spo­so­bów wy­twa­rza­nia sprzę­tów do­mo­wych (cho­dzi o re­gion pod­la­ski). Charakterystycznym ele­men­tem te­go asce­tycz­ne­go dość me­bla są no­gi. Zostały wy­to­czo­ne, a na 2/3 wy­so­ko­ści roz­cię­te na trzy czę­ści i wy­gię­te na go­rą­co.

20170305_144034
Yak
20170305_144226
Yak – no­gi

Kolejną rze­czą, któ­rą bar­dzo pra­gnę mieć w do­mu, jest Papermaster pro­jek­tu Torbjørna Anderssena. Ten brzo­zo­wy ga­zet­nik za­chwy­ca swo­ją fi­ne­zyj­ną for­mą. Jest jed­no­cze­śnie me­blem (bo­wiem mo­że peł­nić tak­że funk­cję sto­li­ka) oraz ma­łym dzie­łem sztu­ki. Trudno szu­kać tu na­wią­zań do nor­we­skiej sztu­ki, bo­wiem jest to bar­dzo mi­ni­ma­li­stycz­ny przed­miot. Wydaje mi się jed­nak, że ide­al­nie wpi­su­je się on w sty­li­sty­kę skan­dy­naw­skie­go di­zaj­nu, któ­ry cha­rak­te­ry­zu­je się mak­sy­mal­ną pro­sto­tą (vi­de Ikea).

Papermaster
Papermaster

Projekt Stiana Korntveda Ruuda za­ty­tu­ło­wa­ny 19 Fylker słu­ży ra­czej po­dzi­wia­niu i trud­no zna­leźć mu prak­tycz­ne za­sto­so­wa­nie. Jest jed­nak bar­dzo cie­ka­wy i atrak­cyj­ny wi­zu­al­nie – zwłasz­cza pre­zen­to­wa­ny w ga­blo­cie. Pierwsze zda­nia brzmią enig­ma­tycz­nie, więc już wy­ja­śniam o co cho­dzi. Jest to ze­staw dzie­więt­na­stu ły­żek wy­ko­na­nych z drew­na wy­stę­pu­ją­ce­go w da­nym fyl­ke, czy­li nor­we­skim okrę­gu (coś jak na­sze wo­je­wódz­twa). Fylke ist­nia­ły już od cza­sów wi­kin­gów, a sa­mo sło­wo po­cho­dzi od folk ozna­cza­ją­ce­go lud bądź na­ród. Ruuda, pra­cu­jąc nad swo­im pro­jek­tem, od­wie­dził dzie­więt­na­ście fyl­ke, ze­brał wy­stę­pu­ją­ce lo­kal­nie drew­no, a na­stęp­nie wy­stru­gał łyż­ki wła­ści­we każ­de­mu z re­gio­nów. Dodatkowo do każ­de­go z nich spo­rzą­dził ta­bel­kę przed­sta­wia­ją­cą zdję­cie łyż­ki, map­kę z za­zna­czo­nym okrę­giem, któ­re­mu owa łyż­ka zo­sta­ła przy­po­rząd­ko­wa­na oraz zdję­cie drze­wa ja­kie­go drew­no zo­sta­ło uży­te do jej wy­ko­na­nia. Zestawienie wszyst­kich ły­żek wraz z owy­mi opi­sa­mi w jed­nej ga­blo­cie ro­bi nie­sa­mo­wi­te wra­że­nie i przy­cią­ga wzrok.

19 Fylker
19 Fylker
19 Fylker - detal
19 Fylker – de­tal

Ostatnią rze­czą w tej czę­ści wy­sta­wy, któ­ra nie­zwy­kle mnie za­fa­scy­no­wa­ła, był szy­deł­ko­wy dy­wan Nodus za­pro­jek­to­wa­ny przez Annę Kotowicz-Puszkarewicz i Artura Puszkarewicza z AZE de­sign. Inspiracją dla je­go stwo­rze­nia nie­wąt­pli­we by­ły szy­deł­ko­we ser­wet­ki bę­dą­ce ozdo­bą chy­ba każ­de­go pol­skie­go do­mu. Autorzy przy współ­pra­cy z rę­ko­dziel­nicz­ką z Czeremchy, na­wią­zu­jąc do pod­la­skie­go szy­deł­ko­wa­nia za­adap­to­wa­li ty­po­we dla te­go re­gio­nu splo­ty i wzo­ry, zmie­nia­jąc jed­nak ma­te­riał oraz ska­lę ‚ser­wet­ki’, trans­for­mu­jąc ją w mo­nu­men­tal­ny dy­wan.

Nodus
Nodus

Formy i re­in­ter­pre­ta­cja

Ta część wy­sta­wy po­le­ga­ła na przed­sta­wie­niu w ja­ki spo­sób moż­na wy­ko­rzy­stać zna­ne nam już for­my i prze­ło­żyć je na współ­cze­sny ję­zyk. Doskonałym przy­kła­dem ta­kie­go dzia­ła­nia jest Budalstolen z 2015 ro­ku, za­pro­jek­to­wa­ny przez Ole Pettera Wulluma. Formą wyj­ścio­wą dla no­wo­cze­sne­go krze­sła by­ło Budalsstol, tra­dy­cyj­ne krze­sło wy­twa­rza­ne w Budal.

Tradycyjne krzesło Budalsstol
Tradycyjne krze­sło Budalsstol
Budalstolen
Budalstolen

Innym spo­so­bem na wy­ko­rzy­sta­nie zna­nych nam przed­mio­tów jest zmia­na ich prze­zna­cze­nia. Przykładem ta­kie­go dzia­ła­nia jest pro­jekt Boxes au­tor­stwa Mai Ganszyniec, Pawła Jasiewicza i Krystiana Kowalskiego z Kompott Studio. Projektanci wy­ko­rzy­sta­li zwy­czaj­ne skrzyn­ki na owo­ce, któ­re mo­że­my zo­ba­czyć cho­ciaż­by w skle­pach, i uży­li ich ja­ko bu­dul­ca dla szaf­ki. Mebel ten, uzu­peł­nio­ny sko­śny­mi nóż­ka­mi przy­wo­dzi na myśl PRLowskie kre­den­sy, wciąż jesz­cze obec­ne w wie­lu pol­skich do­mach (a ostat­nio prze­ży­wa­ją­cych swój re­ne­sans).

Boxes
Boxes

Design od­po­wie­dzial­ny, slow de­sign

Jak okre­ślić czym jest de­sign od­po­wie­dzial­ny? Posłużę się ko­lej­nym cy­ta­tem (tym ra­zem krót­kim ;)): Dla tych de­si­gne­rów, któ­rzy do­strze­gli ja­ło­wość pro­jek­to­wa­nia ko­mer­cyj­ne­go – na­sta­wio­ne­go na roz­bu­dza­nie co­raz więk­szej kon­sump­cji na lep­sze zy­ski – al­ter­na­ty­wą stał się de­sign re­agu­ją­cy na re­al­ne pro­ble­my spo­łecz­ne, po­li­tycz­ne i eko­lo­gicz­ne.

Takim pro­ble­mem nie­wąt­pli­wie jest zmniej­sza­ją­ca się ilość psz­czół. Temat ten po­ru­sza­ny jest przez wie­le or­ga­ni­za­cji i chy­ba jest już w świa­do­mo­ści więk­szo­ści lu­dzi (a przy­naj­mniej ży­wię ta­ką na­dzie­ję). Instalacja za­ty­tu­ło­wa­na Miodem pły­ną­ce pro­jek­tu Stanisława Bracha po­ru­sza kwe­stię tych wy­mie­ra­ją­cych owa­dów. Połączone zo­sta­ły tam ele­men­ty czy­sto de­ko­ra­cyj­ne z użyt­ko­wy­mi – skła­da się ona z od­la­nych z por­ce­la­ny pla­strów mio­du za­wie­szo­nych nad ta­le­rza­mi po­chla­pa­ny­mi zło­tą far­bą imi­tu­ją­cą miód. Motyw pla­stra mio­du zo­stał tak­że za­sto­so­wa­ny w na­czy­niach o bar­dzo rzeź­biar­skiej for­mie oraz ko­lej­nym ele­men­cie in­sta­la­cji – kub­kach o hek­sa­go­nal­nym kształ­cie. Niektóre z nich ma­ją zło­te den­ka. Kubki ze­sta­wio­ne obok sie­bie two­rzą od gó­ry wspo­mnia­ny już wie­lo­krot­nie pla­ster mio­du. Dodatkowo przy in­sta­la­cji wy­świe­tla­ny jest film przed­sta­wia­ją­cy pro­ces two­rze­nia te­go zło­żo­ne­go dzie­ła.

Miodem płynące
Miodem pły­ną­ce
Miodem płynące - naczynia
Miodem pły­ną­ce – na­czy­nia
Miodem płynące - heksagonowe kupki
Miodem pły­ną­ce – hek­sa­go­no­we kup­ki
Miodem płynące - detal
Miodem pły­ną­ce – de­tal

Design skła­nia­ją­cy do re­flek­sji i two­rzą­cy po­czu­cie od­po­wie­dzial­no­ści do­pro­wa­dził do po­wsta­nia ru­chu slow li­fe, któ­ry ma być opo­zy­cją do ży­cia w cią­głym stre­sie i szyb­kim tem­pie. W związ­ku z tym po­ja­wił się tzw. slow de­sign, gdzie pro­jek­tan­ci przy­kła­da­ją du­żą uwa­gę do ja­ko­ści two­rzy­wa, co po­zwa­la na re­pe­ra­cję wszel­kich po­wsta­łych weń uste­rek po­ja­wia­ją­cych się wraz z dłu­go­trwa­łym użyt­ko­wa­niem przed­mio­tu i rów­nież na zmie­nie­nie je­go prze­zna­cze­nia. Niewątpliwie w ruch ten wpi­su­je się fa­bry­ka dżin­sów Livid Jeans z Trondheim. Spodnie z te­go nie­wiel­kie­go przed­się­bior­stwa zo­sta­ły za­pro­jek­to­wa­ne przez Jensa Olava Dankertsena, za­ło­ży­cie­la fa­bry­ki. Wszystkie eg­zem­pla­rze szy­te są ręcz­nie na po­nad­stu­let­nich ma­szy­nach. W dżin­sach po­ja­wi się dziu­ra? Żaden pro­blem – wy­star­czy za­nieść je do fa­brycz­ne­go skle­pu, gdzie pra­cow­ni­cy zaj­mu­ją się ich re­pe­ra­cją.

20170305_145836

Rzecz, któ­ra jed­nak naj­bar­dziej urze­kła mnie na tej czę­ści wy­sta­wy to Green Lamp au­tor­stwa Zuzanny Malinowskiej i Marcina Wrońskiego. Duet ten za­pro­jek­to­wał po­łą­cze­nie kwiat­ka z lam­pą. Połączenie na po­zór ab­sur­dal­ne, ale da­je nie­sa­mo­wi­ty efekt. Zapewne tak to na mnie za­dzia­ła­ło, bo uwiel­biam wszel­kie cie­nie two­rzą­ce się na ścia­nach, a ta­ka rzecz zde­cy­do­wa­nie ge­ne­ru­je cie­ka­we ich kształ­ty. Produkt two­rzo­ny jest przez drob­nych wy­twór­ców, a do je­go stwo­rze­nia wy­ko­rzy­sty­wa­ne są jak naj­bar­dziej eko­lo­gicz­ne ma­te­ria­ły.

Green Lamp
Green Lamp
Green Lamp
Green Lamp

I wciąż na no­wo

W tej czę­ści wy­sta­wy cho­dzi z grub­sza o wy­ko­rzy­sta­nie wszel­kich ‚od­pa­dów’. Stąd zna­lazł się tam pro­jekt Amy Hunting za­ty­tu­ło­wa­ny Blockshelf. Jest to za­wie­sza­ny na ścia­nie re­gał po­wsta­ły z li­ny, ma­łych kloc­ków drew­na i pó­łek. Materiały do pierw­szej pół­ki Hunting zna­la­zła w kon­te­ne­rze na śmie­ci, obec­ne na­to­miast pro­du­ko­wa­ne są z od­pa­dów szwedz­kiej fa­bry­ki pod­łóg drew­nia­nych. Niewątpliwą za­le­tą pół­ki jest moż­li­wość jej re­gu­la­cji i do­sto­so­wa­nia do wła­sne­go księ­go­zbio­ru (al­bo in­nych rze­czy, któ­rym ma słu­żyć).

Blockshelf
Blockshelf
Blockshelf - detal
Blockshelf – de­tal

Kolejną cie­ka­wą re­ali­za­cją jest biur­ko Aspen pro­jek­tu Bartłomieja Makowskiego z Poppyworks. Mebel stwo­rzo­ny zo­stał z drew­na osi­ko­we­go po­kry­te­go ole­jo­wo­skiem. Mimo uży­cia ‚na­tu­ral­nych’ ma­te­ria­łów, ca­łość pre­zen­tu­je się bar­dzo no­wo­cze­śnie. Poppyworks w swych me­blach sto­su­je za­sa­dę szcze­ro­ści ma­te­ria­łu, tj. nie ukry­wa żad­nych nie­do­sko­na­ło­ści drew­na.

https://img0.etsystatic.com/041/0/8314581/il_fullxfull.628757512_m57q.jpg
https://​im​g0​.et​sy​sta​tic​.com/​0​4​1​/​0​/​8​3​1​4​5​8​1​/​i​l​_​f​u​l​l​x​f​u​l​l​.​6​2​8​7​5​7​5​1​2​_​m​5​7​q​.​jpg

W zgo­dzie z na­tu­rą

I w tym przy­pad­ku po­zwo­lę so­bie na krót­ki cy­tat: Rosnąca świa­do­mość eko­lo­gicz­na – ko­niecz­ność ochro­ny przy­ro­dy i re­kul­ty­wa­cji zde­gra­do­wa­ne­go już śro­do­wi­ska – po raz ko­lej­ny kie­ru­je uwa­gę de­si­gne­rów na na­tu­ral­ne for­my, ma­te­ria­ły, wa­lo­ry lo­kal­ne­go kra­jo­bra­zu i to­po­gra­fii te­re­nu.

Zachwyciły mnie dwie rze­czy, ale po ko­lei. Pierwszym, co przy­ku­ło mo­ją uwa­gę bar­dziej niż wszyst­ko na tej wy­sta­wie był pro­jekt Haliny Kamińskiej z Florabo za­ty­tu­ło­wa­ny Florama. Kocham ro­śli­ny i ko­cha­łam je od za­wsze, dla­te­go ten sys­tem ro­ślin­ny wy­jąt­ko­wo mnie za­in­try­go­wał. Projektantka, ma­jąc na uwa­dze fakt, iż ro­śli­ny nie są je­dy­nie de­ko­ra­cją, a tak­że m.in. wpły­wa­ją po­zy­tyw­nie na ja­kość na­sze­go po­wie­trza, stwo­rzy­ła pa­nel mon­to­wa­ny na pio­no­wej ścia­nie, któ­ry za­wie­ra ży­we ro­śli­ny. Nie trze­ba go pod­le­wać, bo­wiem po­sia­da on wła­sny sys­tem na­wad­nia­ją­cy za­si­la­ny na ba­te­rie.

http://www.zielonyogrodek.pl/images/media2/4675florama_04.jpg fot. Florabo
http://​www​.zie​lo​ny​ogro​dek​.pl/​i​m​a​g​e​s​/​m​e​d​i​a​2​/​4​6​7​5​f​l​o​r​a​m​a​_​0​4​.​jpg fot. Florabo

Drugim nie­zwy­kle za­chwy­ca­ją­cym mnie przed­mio­tem jest lam­pa Norwegian Forest pro­jek­tu Cathrine Kullberg. Do jej wy­ko­na­nia wy­ko­rzy­sta­no sklej­kę brzo­zo­wą, któ­ra jest ty­po­wym skan­dy­naw­skim ma­te­ria­łem wy­ko­rzy­sty­wa­nym w cien­kich ar­ku­szach do two­rze­nia lamp zdo­bią­cych dom­ki wy­po­czyn­ko­we. Ten eg­zem­plarz jest jed­nak nie­zwy­kły, bo­wiem wy­cię­to w nim wzór przed­sta­wia­ją­cy las. Lampa po za­świe­ce­niu two­rzy nie­zwy­kły kli­mat, a jej kon­struk­cja przy­wo­dzi na myśl kart­kę pa­pie­ru.

Norwegian Forest
Norwegian Forest
Norwegian Forest - detal
Norwegian Forest – de­tal

Lokalne ele­men­ty

Lokalne ele­men­ty zwią­za­ne są z da­nym re­gio­nem, ma­ją cha­rak­ter in­dy­wi­du­al­ny, swo­isty dla da­ne­go te­re­nu. W ostat­niej czę­ści tej fa­scy­nu­ją­cej wy­sta­wy naj­bar­dziej mo­ją uwa­gę przy­ku­ły dwie rze­czy. Jedną ob­ser­wu­ję już od dłuż­sze­go cza­su, za­tem zja­wi­sko nie by­ło mi ob­ce. Jest to bi­żu­te­ria na­zwa­na Hochglance. Projektantki Bogna Polańska, Roma Skuza i Kaja Nosal ode­bra­ły wy­kształ­ce­nie na Górnym Śląsku, któ­re­go naj­bar­dziej po­wszech­nym i roz­po­zna­wal­nym su­row­cem jest wę­giel ka­mien­ny. Stąd też wy­ko­rzy­sta­ły ‚czar­ne zło­to’, sto­su­jąc je ja­ko wy­peł­nie­nie oczek pier­ścion­ków, na­szyj­ni­ki itd. Szlifowane na do­wol­ne kształ­ty i za­bez­pie­czo­ne przed bru­dze­niem są do­sko­na­łą i uni­ka­to­wą de­ko­ra­cją. Każda z bry­łek wę­gla ma swój od­mien­ny cha­rak­ter, stąd pew­ność, że bi­żu­te­ria ta, mi­mo te­go sa­me­go wzo­ru, bę­dzie się od sie­bie de­li­kat­nie róż­nić. Poza tym brył­ki szli­fo­wa­ne są ręcz­nie.

Hochglance
Hochglance

Drugą rze­czą wzbu­dza­ją­cą mój za­chwyt jest sto­lik Divadlo pro­jek­tu Adama Stadnika. Artysta wy­ko­rzy­stał do je­go stwo­rze­nia pa­le ze sta­re­go so­poc­kie­go mo­lo, któ­re nie­mal 80 lat le­ża­ło w mor­skiej wo­dzie. Ponadto, do je­go wy­ko­na­nia uży­to sta­rych zbro­je­nio­wych prę­tów oraz szkło służ­ce ja­ko blat.

Divadlo
Divadlo

Przepraszam za ja­kość zdjęć, ale mia­łam przy so­bie je­dy­nie te­le­fon, a świa­tło nie by­ło tam sprzy­ja­ją­ce do ro­bie­nia zdjęć ta­kim ‚sprzę­tem’. Cała wy­sta­wa jest bar­dzo pięk­na i naj­chęt­niej opi­sa­ła­bym każ­dy eks­po­nat po ko­lei, ale i tak się roz­pi­sa­łam jak sza­lo­na na nie­mal 2000 słów. Oczywiście tym wszyst­kim, któ­rzy ma­ją moż­li­wość i czas, po­le­cam od­wie­dzić ową wy­sta­wę, gdyż po 26 mar­ca je­dzie ona do Norwegii. Wyjątkowo urze­kły mnie eks­po­no­wa­ne tam rze­czy, dla­te­go, że ostat­nio fa­scy­nu­je mnie za­gad­nie­nie pro­du­ko­wa­nia jak naj­mniej­szej ilo­ści od­pa­dów. Od za­wsze zresz­tą by­łam zwo­len­nicz­ką ad­ap­ta­cji te­go co już mam do no­wych funk­cji al­bo da­wa­nia przed­mio­tom dru­gie­go ży­cia (te­raz na przy­kład skru­pu­lat­nie od­na­wiam pięć le­ci­wych krze­seł). Tym, któ­rym się nie uda(ło), po­le­cam za­ku­pić prze­cud­ny ka­ta­log, bo na­praw­dę war­to! Wydania MCK są za­wsze pięk­ne i po­rząd­ne (oraz bar­dzo cięż­kie, ale trud­no!).

Dodaj komentarz